O NAS

Każdy nowy początek wywodzi się z końca innego początku.

Zuzia & Wala

Od czasu, kiedy golden retrievery zawładnęły moim sercem, minęło wiele czasu. Moja pierwsza suczka, Pysia (PRISCILLA VOM GOLDEN Błękitny Skarb) zjawiła się w moim domu w 2000r, i bardzo szybko zorientowałam się, że jeden golden to stanowczo za mało. W niecały rok później zamieszkała z nami Walercia (Complement OAZA), i wpadłam.

Z Pysią byłam na kilku wystawach, ale bez większych sukcesów. Była całkiem ładną suczką, jednak nie lubiła wystaw, o wiele większą przyjemność sprawiała jej praca psa terapeuty. Wystawianie psa, któremu pobyt na ringu nie sprawia przyjemności, nie jest wielką frajda, więc i ja za wystawami nie przepadałam – do czasu pojawienia się Walerci, która na ringu czuła się jak ryba w wodzie i doskonale wiedziała, jak zwrócić na siebie uwagę. Jeździłyśmy na wystawy często, a mnie coraz bardziej zaczynała pociągać hodowla… Tak zaczęła się historia hodowli Dedykacja.

W 2003 roku powitaliśmy na świecie pierwszy miot Pysi, a kilka tygodni później przyjechała do nas z Belgii Zuzia (Nowa Sansara CUDNA ZUZIA). Zaczęłam się rozglądać za parą dla Walerci, przyszłość zapowiadała się ciekawie, i nikomu nawet nie mignęła myśl, że dopiero rozpoczynająca się historia powoli dobiega końca.
W 2004r Pysia urodziła swój drugi i, jak się okazało, ostatni miot, ponieważ ze względów zdrowotnych (infekcja prowadząca do konieczności usunięcia części listwy mlecznej) kolejne szczenięta były niewskazane. Kilka miesięcy później przyszła kolejna zła wiadomość, której nikt się nie spodziewał: Walerka ma ciężką dysplazję, obustronne D. Walerka, która zawsze miała piękny ruch i żadnych kłopotów z poruszaniem… W tym czasie miałam już dla niej wybranego partnera, nie mogłam się doczekać krycia i potem miotu, po którym spodziewałam się wiele… W ciągu kilku minut te plany się rozwiały.
Zuzi również nigdy nie użyłam w hodowli. Była przepiękną suką ze świetnym rodowodem, do tego kochaną przylepką, która zrobiłaby dla człowieka wszystko, jedna przy tym była nieco zbyt lękliwa – nie chciałam, żeby przekazywała te cechy szczeniętom.

I tak na przestrzeni kilku tygodni okazało się, że z trzech suk w hodowli nie została żadna. W tej sytuacji postanowiłam cieszyć się zwykłym życiem z moimi dziewczynami i zapomnieć o wystawach, hodowli, i innych kynologicznych zagadnieniach.

Trzymałam się postanowienia, aż nadszedł rok 2015 i stało się coś nieoczekiwanego.

W czerwcu odeszła Walercia, ostatnia z moich „pierwszych” dziewczyn, ta, z którą byłam najmocniej związana. W tamtym momencie myślenie o kupnie szczenięcia było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę – a mimo to, dzięki zbiegowi okoliczności, już w lipcu zamieszkała z nami Michasia (MALINA Rozmachany Ogon). Nie wiązałam z nią żadnych planów, byłam wdzięczna losowi za sam fakt jej obecności i za to, że dzięki niej pustka, którą zostawiła po sobie Walercia, była choć trochę mniej dotkliwa… Jednak z biegiem czasu coraz wyraźniej zauważałam, że z mojej małej dziewczynki wyrasta całkiem piękna dama… Pojechałyśmy na wystawę, najpierw jedną, potem na kolejną, i jeszcze… później dotarło do mnie, że coraz częściej myślę o tym, jakby to było znowu mieć w domu szczenięta. Zaczęłam się przyglądać samcom, szukając tego właściwego, w międzyczasie prześwietlenia, badania, testy… A decyzja dojrzewała coraz bardziej i w momencie, kiedy miałam w ręku wyniki ostatnich badań wystarczyło ją powiedzieć głośno.
Tylko przydomka nie było… Dedykacja jest dla mnie rozdziałem zamkniętym, odeszła razem z Zuzią, Walercią i Pysią.

Prawdopodobnie myśl o hodowli nie przyszłaby mi do głowy, gdyby nie Michalina. To trudne do wytłumaczenia, jednak jestem przekonana o tym, że pojawienie się u nas właśnie jej, i właśnie w tamtym momencie, było tym rodzajem zbiegu okoliczności, który nie jest całkiem przypadkowy… Dlatego nie powinno być zaskoczeniem to, że w wyborze nowego przydomka Michasia także miała swój niemały udział.
Michasia ma na imię Malina – raspberry… Jest moją radością  i szczęściem – my bliss… Stąd wzięło się BLISSBERRY.

Save

Save

Save

Save

Save

Kontynuując korzystanie z tej strony zgadzasz się na używanie przez nią ciasteczek.. więcej informacji

W celu zapewnienia Ci wygodnej nawigacji, ta strona korzysta z ciasteczek. Kontynuując używanie strony, lub klikając przycisk "Zgadzam się", akceptujesz takie ustawienia.

Zamknij